wzór umowy przedwstępnej ziemi

James Potter and his great wonder

Temat: wzór Umowy przedwstępnej z zadatkiem - kupno ziemi
wzór Umowy przedwstępnej z zadatkiem - kupno ziemi
Hej,

Niedługo kupuje działkę i podpiszę umowę przedwstępną prawdopodobnie u
notariusza. Suma zadatku to ponad 15tys. więc chciałbym byc pewien co ma być
w takiej umowie. Prosiłbym może o wzór lub rady

Dziekuję bardzo!
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,656,48730757,48730757,wzor_Umowy_przedwstepnej_z_zadatkiem_kupno_ziemi.html



Temat: 25. sierpnia za iui Biedronki.online
Skoro to jest wątek dzienny, to mogę się tutaj wpisać.... Zaraz jadę do BIKu
(biuro informacji kredytowej) żeby mnie podsumowali...
Znaleźliśmy działkę, ale jest spore zainteresowanie ;-( A to podbije cenę ;-( w
dobrym miejscu (blisko kościoła, więc ja na to jak na lato...) No i oczywiście
znowu się martwię, że nic z tego nie wyjdzie....;-( Już chciałbym mieć to za sobą...

Nakręciłam się strasznie... mam wszystkie objawy bycia nie w ciąży... tempka
spadła ciut, wykres obiecujący jak co miesiąc.... brzuch niespokojny jak co
miesiąc... trzeba zacząć schodzić z obłoków na ziemię...;-/

Nie mam siły, chęci, natchnienia aby znowu się zamartwiać jak co miesiąc, że
znowu nic... tylko niech ta @ przyjdzie jakoś o przyzwoitej porze, a nie po 17
dniach.... no i wcale nie czuję się ciążowo... poza wyobraźnią i tym co sobie
wmawiam to nic.... zupełnie nic... Co z tego, ze figle były wg mnie w dzień
owu... wg ff dzień po owu... Ale ja myślę, że owu u mnie była w tym cyklu 1 dnia
wyższej tempki czyli 12dc. No i muszę przyznać, że po laparo, owu przesunęła się
i jest wcześniej, przedtem to potrafiła być i 22dc.

A i jeszcze jedno, szukam wzoru umowy przedwstępnej...

Bushko....

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,54221,83775080,83775080,25_sierpnia_za_iui_Biedronki_online.html


Temat: Invest 2000 SA
Gość portalu: bb napisał(a):

> Janko, Chyba mnie nie zrozumiałeś. Chodzi mi o to czy firma może wykołowac
> klienta jezeli jego kaska nie jest deponowana na zadnym rach. powierniczym
> zastrzezonym tylko dla jego lokalu. Tylko ogólnie na koncie dewelopera. A po
> drugie klient nie ma żadnego oświadczenia, ze po wpłacie całości czy
> częsciowych wpłartach jego lokum będzie zwolniane z hipoteki. Dtrugi kredyt
> wziety przez dewelopera nawet mi nie przyszedł do głowy!!!!!

Hej bb,
mimo wszystko uwazam, ze Cie jednak zrozumialem. :-)
Oczywiscie, wykiwac klienta mozna zawsze. Klient moze pozwac firme do sadu,
procesowac sie x lat, stracic kase na prawnikow, dowiezc w koncu swoich racji a
mieszkania i tak nie miec.
No ale nie badzmy takimi pesymistami. Jest kilka roznych sposobow, na jakie
mozna sie zabezpieczyc. Oto one:
1. Tak jak pisalem z poprzednim poscie nalezy zawrzec w umowie przedwstepnej
paragrafy o niezaciagnieciu nowych zobowiazan, niesprzedaniu lokalu jeszcze
raz, etc... Dodatkowo dodalem punkt, ze w momencie przeniesienia wlasnosci
(tzn. podpisanie aktu notarialnego) mieszkanie bedzie wolne od wszelkich
zobowiazan, kredytow, etc... (czyli z wydzielona i czysta hipoteka)

2. Oczywisie do tego czasu rachunek powierniczy wydaje sie byc bardzo rozsadna
decyzja. Nawet sam Invest 2000 proponowal mi i zonie takie rozwiazanie. Trzeba
tylko zorientowac sie, jakie koszty to za soba pociaga (prowizja banku,
oprocentowanie srodkow, koszty rozpatrzenia wniosku...) Bank, ktory obsluguje
developera chetnie na to przysta, bo kasa lezy u niego i pracuje.

3. Co do oswiadczenia o wylaczeniu spod hipoteki - MAM TAKIE OSWIADCZENIE. W
umowie zawarlem paragraf, ze developer takie oswiadczenie dostarczy przed
wplaceniem przeze mnie pierwszej raty. Sprawa z takim papierem ma sie tak:
umowe przedwstepna podpisuje sie w trzech egzemplarzach - trzeci egzemplarz
wedruje do banku. Developer majac podpisana umowe wystepuje w wnioskiem do
banku o wydanie stosownej decyzji. PKO BP pobiera sobie 50zl oplaty za taka
decyzje. Po 2-3 dniach bank oswiadcza na pismie, ze jezeli Panstwo X wplaca
calosc srodkow finansowych wynikajacych z umowy przedwstepnej i developer
splaci kredyt, to bank zgadza sie na wylaczenie mieszkania Panstwa X spod
hipoteki, na ktorej wisi kredyt. Wylaczenie spod hipoteki nastapi w chwili
splacenia przez developera kredytu w czesci odpowiadajacej lokalowi Panstwa X,
nie pozniej niz do dnia podpisania aktu notarialnego przeniesienia wlasnosci.
Tak to mniej wiecej brzmi. Jak komus bardzo zalezy, to mam w papierach wzor
takiego oswiadczenia.

4. Inny pomysl na wylaczenie spod hipoteki. Mozesz sobie wziac kredyt
hipoteczny w tym samym oddziale, w ktorym developer ma swoj kredyt inwestorski.
Wtedy bank wylaczy z definicji Twoje mieszkanie spod hipoteki developera i
obciazy je tylko Twoim kredytem. Wtedy nawet jak bank bedzie licytowal majatek
developera, aby odzyskac dlug, to Twojego mieszkania nie ruszy. Propozycja
godna rozwazenia, jesli i tak musisz wziac kredyt. Jesli nie, to troche droga
opcja - kredyt hipoteczny to minimum 30 000 PLN i przy takiej kwocie koszta
stale sa duze: ubezpieczenie na zycie, ubezpieczenie kredytu, prowizja banku...

5. Co jeszcze mozna zrobic? Wpisac sie do ksiegi wieczystej dzialki. Konkretnie
do dzialu III - Roszczenia (albo jakos tak). W tym celu umowe przedwstepna
trzeba podpisac koniecznie w formie aktu notarialnego. Z taka umowa skladasz
wniosek o wpisanie Twojego roszczenia do KW. Co prawda wierzytelnosci z dzialu
IV (tzn. kredyty pod zastaw) maja pierszenstwo przy egzekucji, ale ze swoim
roszczeniem jestes zaraz po. Koszt wpisania do KW moze byc jednak troche duzy.
Ta opcje polecalbym osobom, ktore kupuja mieszkanie na wczesnym etapie
inwestycji ("dziura w ziemi") - zawsze to powazne zabezpieczenie na wypadek
plajty.

6. Inne ciekawe zapisy w umowie z developerem: "Sprzedajacy jest zobowiazany
przeznaczyc przekazane przez Kupujacego srodki wylacznie na cele zwiazane z
realizacja przedmiotowej inwestycji i na splate kredytu zaciagnietego pod
zastaw ww dzialki". W ten sposob jestes na wygranej pozycji, jesli z Twoich
pieniedzy konczona bedzie inna budowa, albo rozpoczynana nowa.

No dobra, to tylko w tej chwili przychodzi mi do glowy. Jesli jest cos, czego
nie przewidzialem to napisz - postaram sie wymyslec jakas recepte.
Pozdrawiam.
J. Muzykant
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,106,5819113,5819113,Invest_2000_SA.html


Temat: Zanim podpiszesz umowę z deweloperem część 1
Zanim podpiszesz umowę z deweloperem część 1
dom.gazeta.pl/prawo/1,65546,2617048.html?as=1&ias=2&startsz=x
Piotr Miączyński
2005-01-01, ostatnia aktualizacja 2005-03-23 12:28
Zanim podpiszesz umowę z deweloperem, uważnie ją przeczytaj. Możesz tam znaleźć naprawdę groźne paragrafy. Jakich zapisów unikać jak ognia? Jak się przed nimi zabezpieczyć?
RAPORTY
Wzory umów
Wprawdzie jakość umów podsuwanych klientom przez deweloperów się poprawia - m.in. po interwencjach Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - ale nadal można znaleźć w nich "niebezpieczne" paragrafy. I choć nie zawsze są to tzw. klauzule niedozwolone, na które zwraca uwagę UOKiK, to mogą one sprawić, że klient będzie na straconej pozycji w ewentualnym konflikcie z deweloperem.

W jaką pułapkę możesz wpaść i jak jej uniknąć? Oto lista tych najgroźniejszych.

Podpisujesz umowę

PUŁAPKA Handlowiec obiecuje cuda na osiedlu: dużo zieleni, place zabaw dla dzieci, świetny widok z okna, garaż podziemny. Po przeprowadzce okazuje się, że zamiast zieleni jest kostka brukowa, place zabaw to jedna huśtawka, w garażu podziemnym jest tak ciasno, że żeby zaparkować, trzeba wpierw wypuścić całą rodzinę z samochodu, a świetny widok to hałdy rozgrzebanej ziemi.

ZABEZPIECZENIE. Nie wierz handlowcowi, wierz umowie. Dostaniesz tylko to, co jest wyraźnie w niej zapisane. Do umowy powinien być dołączony dokładny plan zagospodarowania terenu wraz z jego specyfikacją. Innymi słowy, gdzie będzie piaskownica dla dzieci (i jaka będzie duża), a gdzie zieleń. Kupując garaż, zażądaj jego planu wraz z zaznaczeniem, gdzie będzie twoje miejsce parkingowe oraz jakie będzie mieć wymiary.

PUŁAPKA. Klient, który chce się wycofać z umowy z deweloperem, musi: zapłacić karę umowną (zazwyczaj ok. 5 proc. ceny kupna mieszkania); znaleźć chętnego na mieszkanie, bo pieniądze są mu zwracane np. "w ciągu trzech tygodni od znalezienia nowego nabywcy tego samego lokalu i dokonaniu przez nowego nabywcę wpłat na poczet kupna lokalu w wysokości nie mniejszej niż kwota zwracana Kupującemu". Zwracana kwota nie jest przy tym waloryzowana ani oprocentowana.

O ile pierwszy warunek (kara umowna) jest jeszcze zrozumiały, to pozostałe zmuszają niedoszłego kupca do przekwalifikowania się w agenta nieruchomości, aby jak najszybciej znaleźć nabywcę na swoje miejsce.

<b>ZABEZPIECZENIE</b>. Możesz poskarżyć się na dewelopera do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (www.uokik.gov.pl), który przeanalizuje, czy takie zapisy umowy zawierają treści niezgodne z prawem (tzw. klauzule niedozwolone). Jeśli tak będzie, zaskarży je do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Możesz też zaskarżyć dewelopera do sądu. Powołaj się na art. 385 kodeksu cywilnego: "Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne)".

Prawo za "nieuzgodnione indywidualnie postanowienia umowy" uważa te, na których treść nie miałeś wpływu. Innymi słowy, jeśli podpisałeś bez żadnych poprawek umowę przyniesioną ci przez dewelopera, która go mocno uprzywilejowuje twoim kosztem, to masz duże szanse na zwycięstwo.

UWAGA! Nie możesz się domagać uznania za "niedozwolone postanowienie" ceny mieszkania!

PUŁAPKA. Deweloper wstawił w umowie klauzulę, że chce przez najbliższy rok bądź dwa lata zarządzać blokiem. W umowie wygląda to tak: "Sprzedający zobowiązuje się prowadzić odpłatnie, na koszt mieszkańców i z ich upoważnienia, administrację budynku przez 12 miesięcy od daty przekazania budynku do eksploatacji. Kupujący, podpisując niniejszą Umowę, upoważnia Sprzedającego do powyższych czynności. Po upływie tego terminu sposób administracji zostanie ustalony przez Właścicieli mieszkań w trybie wynikającym z ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali (DzU nr 85, poz. 388)".

Samo w sobie administrowanie blokiem przez dewelopera nie jest groźne. Ktoś w końcu musi troszczyć się o płacenie rachunków czy wywóz śmieci do momentu, aż powstanie wspólnota. Część deweloperów traktuje jednak zarząd jako źródło dodatkowych dochodów, przedstawiając mieszkańcom mocno zawyżone rachunki.

ZABEZPIECZENIE. Przed podpisaniem umowy dowiedz się, jakie deweloper przewiduje opłaty za mieszkanie. Zwróć też uwagę, jak długo chce prowadzić administrację. Rok to standardowy termin, dwa lata i powyżej powinny obudzić w tobie niepokój. Ba, niektórzy deweloperzy spryciarze wpisują w umowach przedwstępnych prawo do zarządzania nieruchomością na czas nieokreślony.

Zapytaj też, czy po przeprowadzce będziesz mógł sam wybrać dostawcę usług telefonicznych (internetowych) do mieszkania. Powód? To administrator decyduje, komu pozwoli na instalację koniecznej infrastruktury, i przeważnie nie wpuszcza na swój teren innych firm niż te, z którymi współpracuje.

UWAGA! Jeśli twój blok (osiedle) ma własną kotłownię, sprawdź w umowie, czyją będzie ona własnością - wspólnoty czy dewelopera. W tym drugim przypadku wspólnota przejmie co prawda po pewnym czasie władzę nad blokiem, ale za ciepło będzie płacić... deweloperowi i według jego stawek.

PUŁAPKA. Deweloper nie oddaje mieszkania w terminie albo opóźnia przeniesienie jego własności aktem notarialnym? Rezultat? Musisz dłużej płacić ubezpieczenie (zazwyczaj to ok. 300 zł na kwartał).

Dodatkowo, gdy nie oddaje mieszkania w terminie, musisz dłużej wynajmować lokal albo tracisz dochody, które mogłeś uzyskać w tym czasie (jeśli np. kierując się terminem wyznaczonym umową przedwstępną, podpisałeś już umowę najmu nowego mieszkania).

ZABEZPIECZENIE. Najlepsze jest zapisanie w umowie przedwstępnej kar za niedotrzymanie terminu. Możesz też np. zapłacić za ubezpieczenie, a następnie domagać się zwrotu tej kwoty od dewelopera na podstawie art. 415 kodeksu cywilnego: "Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia".

Ta metoda jest jednak gorsza, bo trzeba wpierw wyłożyć gotówkę, a poza tym deweloper może twierdzić, że nie oddał mieszkania w terminie nie ze swojej winy (wtedy spór będzie musiał rozstrzygnąć sąd).
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,778,72707753,72707753,Zanim_podpiszesz_umowe_z_deweloperem_czesc_1.html


Temat: kstrus na stoklosach
Witam ponownie,

Niech bedzie jasne, ja nie chce ciebie ani nikogo zniechecac. Nie mam w tym
zadnego interesu - nie planuje tam kupic mieszkania i nie "wybijam" konkurencji.
Przekazuje tylko informacje jakie uzyskalem od madrych glow prawniczych.

Inwestycje Strusa sa prowadzone i wykanczane - no i fajnie, ale umowy sie
podpisuje nie na wypadek jak wszystko pojdzie OK, bo wtedy to nawet nie wiesz
ile stron ma twoja umowa, ale na wypadek jak cos pojdzie zle, ALE wtedy to
poznasz kazdy zapis umowy. I jezeli on jest tak ogolny i nie szczegolowy jak w
przypadku Firmy Strus to mozesz sie klocic dlugo i namietnie. A jak bedziesz za
upierdliwa to Pan Strus stwierdzi, ze umowa jest nie wazna i do widzenia (powod
opisalem wczesniej - przekroczone pelnomocnictwo).

Jednym slowem - na kazdej linii jestes przegrana. A sadowac sie mozesz,
oczywiscie, ale potrwa to z 10 lat i w najlepszym wypadku dostaniesz zwrot kasy
(jak podpiszesz zwykla umowe cywilnoprawna - z aktem bedzie troszke lepiej - ale
warunek jest taki, ze podpisal to ktos kto mial do tego prawo).

I nie twierdze, ze Pan Strus nie chce rzetelnie wybudowa mieszkan, ale jak cos
pojdzie zle to Pan Strus jest kryty na calej linii a ty wystawiasz tylek na lanie.

Wracajac do inwestycji na Ursynowie to wedlug mnie to powinnas podpisac umowe ze
spoldzielnia a nie z Panem Strusem jako podwykonawca. Ale tego nie potwierdzilem
u prawnikow wiec nie dam sobie glowy uciac. A nie wyszstko co logiczne ma
odzwierciedlenie w prawie.

Budowla ta powstaje 10 m od stacji metra wiec sa duze szanse na drgania i
odczuwanie co 3 minuty przejezdzajacych wagonikow.

A dla twojej wiedzy ponizej powody dla ktorych zrezygnowalem ze wspolpracy z ta
firma:

1) arogancja, chamstwo i bezczelnosc Pani B. z biura sprzedazy w wawie a ktora
to mialaby podpisac ze mna umowe (i ma zle pewlnomocnictwo), zarzucala mi, ze
oczerniam jej pracownikow (za kazdym telefonem dowiadywalem sie sprzecznych
informacji, ale wedlug tej Pani to moja wina i to ja cos krecilem). Zostalem
potraktowany jak oszust, ktory wyludzil od nich 10 mieszkan i ma ochote na 11.

2) Umowa jaka mi podsuneli byla BARDZO, BARDZO watla i ogolna w kwestiach
istotnych. Np. opis wykonczenia budowli zajmowal pol strony A4 (nawet nie
raczyli tam wstawic, ze bedzie winda o korej zapewniali - a to oznacza, ze potem
to sobie mozna ich prosic o nia dlugo.) Nie czepiam sie detali w stylu jakie
dokladnie beda kontakty w mieszkaniu ale pewne rzeczy powinny byc opisane. A
skoro ich nie bedzie w umowie to nie bedzie mozna ich wymagac bo Pana Strus za
kazdym razem sie wywinie. (np. wzor umowy z Dom Development byl o niebo lepszy,
w porownaniu to jak mercedes do malucha)

3) Twierdzili, ze podpisza akt notarialny ale najpierw trzeba podpisac umowe
cywilnoprawna, potem ja sobie ide z ta umowa do notariusza, ktory przerabia ja
na akt notarialny, wyznacza czas i termin spotkania stron i oni sie zjawiaja i
podpisuja ze man tenze akt. Jak to powiedzialem swoim prawnikom to oczy im
wyszly na wierzch, malo co nie spadli z krzesel. Bo gdzie tu sens? Jak chca
podpisac akt to niech podpisza, po co te kombinacje z wczesnieja z umowa?
Wyjasnienie: po podpisaniu umowy TYLKO ich dobra wola bedzie stawienie sie u
notariusza i podpisanie aktu notarialnego. Czyli przyszykuj sie na dlugie prosby
z twojej strony.

4) w przypadku inwestycji na bemowie, nie dokonca jasne byly powiazania
wlasnosci gruntu z firma oraz wszystkie pelnomocnictwa. Otoz wlascicielami
gruntu sa Pan i Pani Strus, buduje firma Pana Strusa. Niby jest wspolnota
ustawowa malzenska, ale dla prawnikow bylo to troche naciagane. Pan i Pani Strus
dali sobie pelne pelnomocnictwa, ale Pani B. w biurze sprzedazy ma juz
pelnomocnictwa Pana Strusa do dzialania w iminiu firmy. A moze sie to zakonczyc
tak, ze bedzie stal bloczek, ale jak bedziesz chciec miec akt notarialny na
mieszkanie i grunt to Pani Strus przyjdzie i powie: Plac za ziemie jeszcze 100
kola albo sie pakuj (bo czyja ziemia tego blok na niej stojacy i nikogo to nie
interesuje, zes placila kase).

4) Watpliwe pelnomocnictwa Pani B. w biurze sprzedazy - opisalem wczesniej. I to
jest NAJPOWAZNIEJSZY zarzut, bo moze sie okazac, ze tak naprawde nie masz prawa
do niczego co sie tam buduje.

5) Firma Pana Strusa to nie deweloper i pranicy twierdzili, ze tak naprawde to
powinna byc umowa nie przedwstepna a zlecenie prac budowlanych.

6) Zbyt wielka liczba niewiadomych a przy tym zbyt wielka arogancja i
pospieszanie ze strony Pani B.

Jak dla mnie to wszystko spowodowalo, ze jednak z bolem serca, ale
zrezygnowalem. Niestety nie jestem wyjatkowo zamoznym czlowiekiem i nie dostane
drugiego kredytu na 300 000 za rok, jak cos pojdzie nie tak Panu Strusowi (a
moze). I chcialbym miec problem typu jakie beda kontakty w mieszkaniu, niz czy
to jest faktycznie moja wlasnosc i czy humor Pana Strusa bedzie dobry i czy
podpisze ze mna koncowy akt notarialny.

I koncowa uwaga: ludzie sa sklonni bardzie dokladnie sie przygladc zakupowi
telewizora za 1000 zl niz mieszkania za 300 000. Bo telewizor to sprawdza,
obejrza, popstrykaja, i nie daj Boze aby znalezli jakas ryske to od razu ZADAJA
zamiany na nowy :))

Pozdrawiam
Bork

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,106,31048979,31048979,kstrus_na_stoklosach.html