wzór upoważnienia do odbioru dokumentów

James Potter and his great wonder

Temat: Rejestracja
On Tue, 17 Aug 2004 08:25:59 +0200, "neon" <xtek[no-SpAm]@op.pl
wrote:

Sprawa jest taka. Ojciec aktualnie przebywa w USA, jeszcze przed wyjazdem
(miesiac temu) wyrobil dowod rejestracyjny do auta, ale nie wiedzial ze jest
to dowod tymczasowy. Teraz potrzebuje wyrobic juz dowod staly. Pani z
okienka powiedziala, ze moge to zrobic, gdy bede mial pisemne upowaznienie.
Jak ono powinno wygladac ? Czy oni tam maja wzor podpisu ?


Upoważniam mojego syna <imię i nazwisko urodzonego <data i miejsce
zamieszkałego <adres legitymującego się <nazwa i numer dokumentu do
reprezentowania mnie i przeprowadzania wszelkich czynności związanych
z rejestracją pojazdu <dane pojazdu, a w szczególności do odbioru
stałego dowodu rejestracyjnego.

Wzoru nie mają, a jedyne na copatrza, to czy masz znaczek opłaty
skarbowej.


Źródło: topranking.pl/1607/rejestracja.php


Temat: zdalny odbiór wynagrodzenia za zlecenie
witajcie

mam taki problem - podpisałam ze zleceniodawcą umowę-zlecenie na pół roku.
Jest to zlecenie zdalne. Wynagrodzenie wg umowy ma być wypłacane co miesiąc,
przelewem na konto. Jednak teraz okazuje się, że żeby otrzymać kasę muszę
wystawić co miesiąc rachunek, pojawić się w firmie i osobiście podpisać
papiery.  Nie mam mozliwości raz na mies. jechać przez pół Polski, nie było
z resztą o tym mowy. Czy istnieje wyjście z tej sytuacji - przesyłanie
dokumentów pocztą lub upoważnienie kogoś do podpisu? Jeśli macie wzór
jakiegoś upoważnienia proszę o podesłanie... Może macie inne pomysły jak
wyjść z tej sytuacji.

Dodam że współpraca przebiega świetnie i poza tym problemem jestem ze
wszystkiego bardzo zadowolona.


Źródło: topranking.pl/1853/zdalny,odbior,wynagrodzenia,za,zlecenie.php


Temat: Wysyłają Bilety
Wysyłają Bilety
Informujemy, iż w dniu 20.05.2008r. przesyłka z biletami na Euro 2008
została przekazana firmie kurierskiej Siódemka w celu kontynuwania
procesu dystrybucji wśród uprawnionych wnioskodawców.

UWAGA! Przesyłka ta nie będzie doręczana przez kurierów, gdyż konieczna
będzie dokładna weryfikacja tożsamości osoby odbierającej.

Przesyłkę będzie można odebrać wyłącznie w odpowiednim oddziale firmy
kurierskiej w okresie 21.05 - 27.05.2008r. w dni robocze w godzinach 9-16.
Adres i inne dane Twojego oddziału znajdują się w dalszej części
niniejszego maila.

Osobą uprawnioną do odbioru jest wyłącznie osoba widniejąca w danych
wylosowanego wniosku. Jakiekolwiek zmiany w danych dokonywane po losowaniu
nie były brane pod uwagę.

Do odbioru przesyłki konieczne będzie:

1. Podanie numeru odbiorczego odpowiadającego wylosowanemu i opłaconemu
zgłoszeniu (numer odbiorczy można znaleźć w Szczegółach rezerwacji
w opcji Zamówienia) - był on też wysyłany mailem wraz z potwierdzeniem
zapłaty za bilety.

2. Przedstawienie dokumentu tożsamości zawierającego numer PESEL
(tzw. czerwony paszport, nowy dowód osobisty lub nowe prawo jazdy)
wnioskodawcy.

Jeżeli chcesz, możesz upoważnić inną osobę do odbioru Twoich biletów. W tym
celu należy przygotować stosowne upoważnienie, którego wzór znajduje się
w Szczegółach rezerwacji w opcji Zamówienia oraz udostępnić osobie upoważnianej
swój odpowiedni dokument tożsamości, o którym mowa w punkcie 2 powyżej.
Podpis na upoważnieniu musi być zgodny z podpisem na Twoim dokumencie tożsamości.

Warunkiem wydania biletów jest pełna zgodność wymaganych danych z tymi, które
zostały podane we wniosku do losowania.

W razie pytań dotyczących Twojej przesyłki, należy się skontaktować z rejonowym
oddziałem firmy Siódemka.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,1038,79845921,79845921,Wysylaja_Bilety.html


Temat: litania do świętego Józefa z Oleksy
Męczeństwo Józefa z Oleksy:)
Ad vocem
Męczeństwa Józefa O. stacja następna

I jeszcze mu teczkę sfałszowali. Mowa oczywiście o marszałku wszystkich
Polaków, ministrze, baronie itd., itp., Józefie Oleksym. Straszną sprawę
fałszerstwa odsłoniła "Trybuna". I zapytała, co o tym sądzi adwokat Oleksego.
Adwokat sądził źle.

"Gazeta Wyborcza", organ lustratorów wszelkiej maści, zauważyła, że "wątek
fałszerstwa" wiąże się z wizytą Oleksego w pewną styczniową niedzielę u jego
przyjaciela, szefa Wojskowych Służb Informacyjnych, gen. Marka Dukaczewskiego.
To na polecenie szefa dokumenty dostarczył Oleksemu specjalnie na tę
okoliczność wezwany do pracy kierownik kartoteki WSI. Jakie upoważnienie miał
Oleksy, który wówczas nie był nawet ministrem, a jedynie skromnym warszawskim
baronem, do buszowania po kartotece WSI - nie wiemy. Ale tylko złe języki
mogłyby czepiać się przysługi, jaką jeden przyjaciel wyświadcza drugiemu,
lekceważąc biurokratyczne terminy i zasady. Zresztą Dukaczewski
zaprasza: "Każdy może do mnie przyjść, gdy ma sprawę". Uczynny człowiek.

A Oleksy zataił, że pracował dla Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego. O tym w
każdym razie wiemy na pewno. Twierdził, że nie powiedział, bo poradził mu to
szef MON, minister Dobrzański. Trochę to brzydko zwalać winę na kolegę, ale
trudno. Zalety marszałka wszystkich Polaków pozwalają o tym zapomnieć. Oleksy
zaprzeczył przed sądem, że za spełnienie zadania dostał od AWO godziwe jak na
owe czasy wynagrodzenie. Pewnie przez skromność, bo jeśli dobrze płacili, to
widocznie mieli za co. Kiedy sąd mu udowodnił potwierdzenie odbioru
wynagrodzenia - przypomniał sobie.

I właściwie powinno być po sprawie, a marszałka ciągają nadal. Sąd pierwszej
instancji skazał go za kłamstwo lustracyjne, a sprawa nadal nie może się
zakończyć. A Oleksy nie dba o to i poświęca się dla Polski. Po skazaniu go
zdążył zostać baronem, potem szefem MSWiA, teraz marszałkiem Sejmu.

I wprawdzie sprawa przydaje mu kolejnych cierpień, ale jakiż ma pozytywny
rezonans społeczny? I nie tylko chodzi o wielką lekcję właściwej postawy,
jakiej na co dzień wbrew wszelkim przeciwnościom udziela nam marszałek
wszystkich Polaków. Wzór przyjaźni, jaki zaprezentował nam szef WSI Dukaczewski
również nie jest do pogardzenia. Prawdziwa przyjaźń musi kosztować. Jeśli w
zamęcie spowodowanym uczynnością Dukaczewskiego parę stron teczki Oleksego
uległo zmianie - cóż to ma za znaczenie. Lustracja trwała pięć lat, może trwać
pięć następnych. Wkrótce miejsce okrutnego sędziego Nizieńskiego, który zamiast
ludzkimi uczuciami kieruje się paragrafami, zajmie człowiek ludzki, sędzia
Olszewski, który zdążył już zaznaczyć dystans do działań swojego poprzednika.

A więc głowa do góry, marszałku, włos panu z niej nie spadnie.

Bronisław Wildstein





Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,28,10519267,10519267,litania_do_swietego_Jozefa_z_Oleksy.html


Temat: Sfałszowana teczka Oleksego
gruba ryba
Lustracja Oleksego jest kpiną, kolejną kompromitacją państwa polskiego w jego
obecnej postaci. Jeżeli taka farsa jest możliwa na szczytach władzy, to co
dopiero mówić o tym, co dzieje się na dole i w ogóle o stanie społeczeństwa.
Ryba psuje się od głowy. A grubej rybie - baronowi, marszałkowi Oleksemu -
włos z jego i tak mocno wyłysiałej głowy nie spadnie.

Może się dalej "poświęcać dla Polski"


Męczeństwa Józefa O. stacja następna

I jeszcze mu teczkę sfałszowali. Mowa oczywiście o marszałku wszystkich
Polaków, ministrze, baronie itd., itp., Józefie Oleksym. Straszną sprawę
fałszerstwa odsłoniła "Trybuna". I zapytała, co o tym sądzi adwokat Oleksego.
Adwokat sądził źle.

"Gazeta Wyborcza", organ lustratorów wszelkiej maści, zauważyła, że "wątek
fałszerstwa" wiąże się z wizytą Oleksego w pewną styczniową niedzielę u jego
przyjaciela, szefa Wojskowych Służb Informacyjnych, gen. Marka Dukaczewskiego.
To na polecenie szefa dokumenty dostarczył Oleksemu specjalnie na tę
okoliczność wezwany do pracy kierownik kartoteki WSI. Jakie upoważnienie miał
Oleksy, który wówczas nie był nawet ministrem, a jedynie skromnym warszawskim
baronem, do buszowania po kartotece WSI - nie wiemy. Ale tylko złe języki
mogłyby czepiać się przysługi, jaką jeden przyjaciel wyświadcza drugiemu,
lekceważąc biurokratyczne terminy i zasady. Zresztą Dukaczewski
zaprasza: "Każdy może do mnie przyjść, gdy ma sprawę". Uczynny człowiek.

A Oleksy zataił, że pracował dla Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego. O tym w
każdym razie wiemy na pewno. Twierdził, że nie powiedział, bo poradził mu to
szef MON, minister Dobrzański. Trochę to brzydko zwalać winę na kolegę, ale
trudno. Zalety marszałka wszystkich Polaków pozwalają o tym zapomnieć. Oleksy
zaprzeczył przed sądem, że za spełnienie zadania dostał od AWO godziwe jak na
owe czasy wynagrodzenie. Pewnie przez skromność, bo jeśli dobrze płacili, to
widocznie mieli za co. Kiedy sąd mu udowodnił potwierdzenie odbioru
wynagrodzenia - przypomniał sobie.

I właściwie powinno być po sprawie, a marszałka ciągają nadal. Sąd pierwszej
instancji skazał go za kłamstwo lustracyjne, a sprawa nadal nie może się
zakończyć. A Oleksy nie dba o to i poświęca się dla Polski. Po skazaniu go
zdążył zostać baronem, potem szefem MSWiA, teraz marszałkiem Sejmu.

I wprawdzie sprawa przydaje mu kolejnych cierpień, ale jakiż ma pozytywny
rezonans społeczny? I nie tylko chodzi o wielką lekcję właściwej postawy,
jakiej na co dzień wbrew wszelkim przeciwnościom udziela nam marszałek
wszystkich Polaków. Wzór przyjaźni, jaki zaprezentował nam szef WSI Dukaczewski
również nie jest do pogardzenia. Prawdziwa przyjaźń musi kosztować. Jeśli w
zamęcie spowodowanym uczynnością Dukaczewskiego parę stron teczki Oleksego
uległo zmianie - cóż to ma za znaczenie. Lustracja trwała pięć lat, może trwać
pięć następnych. Wkrótce miejsce okrutnego sędziego Nizieńskiego, który zamiast
ludzkimi uczuciami kieruje się paragrafami, zajmie człowiek ludzki, sędzia
Olszewski, który zdążył już zaznaczyć dystans do działań swojego poprzednika.

A więc głowa do góry, marszałku, włos panu z niej nie spadnie.

Bronisław Wildstein





Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,28,14682413,14682413,Sfalszowana_teczka_Oleksego.html


Temat: Kirkut ma opiekuna
Kirkut ma opiekuna
Męczeństwa Józefa O. stacja następna

I jeszcze mu teczkę sfałszowali. Mowa oczywiście o marszałku wszystkich
Polaków, ministrze, baronie itd., itp., Józefie Oleksym. Straszną sprawę
fałszerstwa odsłoniła "Trybuna". I zapytała, co o tym sądzi adwokat Oleksego.
Adwokat sądził źle.

"Gazeta Wyborcza", organ lustratorów wszelkiej maści, zauważyła, że "wątek
fałszerstwa" wiąże się z wizytą Oleksego w pewną styczniową niedzielę u jego
przyjaciela, szefa Wojskowych Służb Informacyjnych, gen. Marka
Dukaczewskiego. To na polecenie szefa dokumenty dostarczył Oleksemu
specjalnie na tę okoliczność wezwany do pracy kierownik kartoteki WSI. Jakie
upoważnienie miał Oleksy, który wówczas nie był nawet ministrem, a jedynie
skromnym warszawskim baronem, do buszowania po kartotece WSI - nie wiemy. Ale
tylko złe języki mogłyby czepiać się przysługi, jaką jeden przyjaciel
wyświadcza drugiemu, lekceważąc biurokratyczne terminy i zasady. Zresztą
Dukaczewski zaprasza: "Każdy może do mnie przyjść, gdy ma sprawę". Uczynny
człowiek.

A Oleksy zataił, że pracował dla Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego. O tym w
każdym razie wiemy na pewno. Twierdził, że nie powiedział, bo poradził mu to
szef MON, minister Dobrzański. Trochę to brzydko zwalać winę na kolegę, ale
trudno. Zalety marszałka wszystkich Polaków pozwalają o tym zapomnieć. Oleksy
zaprzeczył przed sądem, że za spełnienie zadania dostał od AWO godziwe jak na
owe czasy wynagrodzenie. Pewnie przez skromność, bo jeśli dobrze płacili, to
widocznie mieli za co. Kiedy sąd mu udowodnił potwierdzenie odbioru
wynagrodzenia - przypomniał sobie.

I właściwie powinno być po sprawie, a marszałka ciągają nadal. Sąd pierwszej
instancji skazał go za kłamstwo lustracyjne, a sprawa nadal nie może się
zakończyć. A Oleksy nie dba o to i poświęca się dla Polski. Po skazaniu go
zdążył zostać baronem, potem szefem MSWiA, teraz marszałkiem Sejmu.

I wprawdzie sprawa przydaje mu kolejnych cierpień, ale jakiż ma pozytywny
rezonans społeczny? I nie tylko chodzi o wielką lekcję właściwej postawy,
jakiej na co dzień wbrew wszelkim przeciwnościom udziela nam marszałek
wszystkich Polaków. Wzór przyjaźni, jaki zaprezentował nam szef WSI
Dukaczewski również nie jest do pogardzenia. Prawdziwa przyjaźń musi
kosztować. Jeśli w zamęcie spowodowanym uczynnością Dukaczewskiego parę stron
teczki Oleksego uległo zmianie - cóż to ma za znaczenie. Lustracja trwała
pięć lat, może trwać pięć następnych. Wkrótce miejsce okrutnego sędziego
Nizieńskiego, który zamiast ludzkimi uczuciami kieruje się paragrafami,
zajmie człowiek ludzki, sędzia Olszewski, który zdążył już zaznaczyć dystans
do działań swojego poprzednika.

A więc głowa do góry, marszałku, włos panu z niej nie spadnie.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,62,14714055,14714055,Kirkut_ma_opiekuna.html


Temat: Wymiana elementów azbestowych
Wymiana elementów azbestowych
Męczeństwa Józefa O. stacja następna

I jeszcze mu teczkę sfałszowali. Mowa oczywiście o marszałku wszystkich
Polaków, ministrze, baronie itd., itp., Józefie Oleksym. Straszną sprawę
fałszerstwa odsłoniła "Trybuna". I zapytała, co o tym sądzi adwokat Oleksego.
Adwokat sądził źle.

"Gazeta Wyborcza", organ lustratorów wszelkiej maści, zauważyła, że "wątek
fałszerstwa" wiąże się z wizytą Oleksego w pewną styczniową niedzielę u jego
przyjaciela, szefa Wojskowych Służb Informacyjnych, gen. Marka
Dukaczewskiego. To na polecenie szefa dokumenty dostarczył Oleksemu
specjalnie na tę okoliczność wezwany do pracy kierownik kartoteki WSI. Jakie
upoważnienie miał Oleksy, który wówczas nie był nawet ministrem, a jedynie
skromnym warszawskim baronem, do buszowania po kartotece WSI - nie wiemy. Ale
tylko złe języki mogłyby czepiać się przysługi, jaką jeden przyjaciel
wyświadcza drugiemu, lekceważąc biurokratyczne terminy i zasady. Zresztą
Dukaczewski zaprasza: "Każdy może do mnie przyjść, gdy ma sprawę". Uczynny
człowiek.

A Oleksy zataił, że pracował dla Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego. O tym w
każdym razie wiemy na pewno. Twierdził, że nie powiedział, bo poradził mu to
szef MON, minister Dobrzański. Trochę to brzydko zwalać winę na kolegę, ale
trudno. Zalety marszałka wszystkich Polaków pozwalają o tym zapomnieć. Oleksy
zaprzeczył przed sądem, że za spełnienie zadania dostał od AWO godziwe jak na
owe czasy wynagrodzenie. Pewnie przez skromność, bo jeśli dobrze płacili, to
widocznie mieli za co. Kiedy sąd mu udowodnił potwierdzenie odbioru
wynagrodzenia - przypomniał sobie.

I właściwie powinno być po sprawie, a marszałka ciągają nadal. Sąd pierwszej
instancji skazał go za kłamstwo lustracyjne, a sprawa nadal nie może się
zakończyć. A Oleksy nie dba o to i poświęca się dla Polski. Po skazaniu go
zdążył zostać baronem, potem szefem MSWiA, teraz marszałkiem Sejmu.

I wprawdzie sprawa przydaje mu kolejnych cierpień, ale jakiż ma pozytywny
rezonans społeczny? I nie tylko chodzi o wielką lekcję właściwej postawy,
jakiej na co dzień wbrew wszelkim przeciwnościom udziela nam marszałek
wszystkich Polaków. Wzór przyjaźni, jaki zaprezentował nam szef WSI
Dukaczewski również nie jest do pogardzenia. Prawdziwa przyjaźń musi
kosztować. Jeśli w zamęcie spowodowanym uczynnością Dukaczewskiego parę stron
teczki Oleksego uległo zmianie - cóż to ma za znaczenie. Lustracja trwała
pięć lat, może trwać pięć następnych. Wkrótce miejsce okrutnego sędziego
Nizieńskiego, który zamiast ludzkimi uczuciami kieruje się paragrafami,
zajmie człowiek ludzki, sędzia Olszewski, który zdążył już zaznaczyć dystans
do działań swojego poprzednika.

A więc głowa do góry, marszałku, włos panu z niej nie spadnie.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,62,14714090,14714090,Wymiana_elementow_azbestowych.html